Menu
Twórcy
Księga wpisów

Twórcy

 







 Bartek Gajowiec

Bartek Gajowiec
* Życiorys
 - W Lesie Katyńskim
 - Jaskółeczko
 - Aniele

* Niebieskie oczy
 - Chodzę
 - Wieczory

*  Róż
 - Domyślam się
 - Baranek
 - Daj

 

Bartek Gajowiec (Robert Bartłomiej), urodził się 6 marca 1972 r. w Krośnie n/Wisłokiem. Do szkoły podstawowej i średniej uczęszczał w Mielcu (matura w roku 1990, w Liceum im. Mikołaja Kopernika). Po studiach na Wydziale Rehabilitacji AWF w Warszawie pracował w placówkach ochrony zdrowia. Jego pasją jest sport samochodowy (rajdy terenowe). Prowadzi firmę "Land - BB - Team" wyposażającą samochody na wyprawy. Mieszka w Warszawie, z Mielcem łączą go nadal silne więzi. Pisze - okazjonalnie - wiersze, próbuje poetyckiej prozy, wraz z kolegą wydrukował komputerowo ilustrowane impresje z wędrówek po górach ("Łemkowszczyzna - subiektywnie"). Nie publikował swych utworów, nie startował w konkursach.


W Lesie Katyńskim

przemarznięte od rana bezrobotne granatowe parasolki
wsparte w milczeniu o czekające na przyjazd gości krzesła
kurczowo trzymające się zakrzywionymi rączkami oparć
pochylone jak oddział w jedną stronę jakby gładzone wiatrem
ręką próbującą je uspokoić w niepewności czy dotrą i na którą
zmoczone wilgocią kropli instrumenty
nie uderzone o tej porze jeszcze żadną nutą
w milczeniu oczekujące na uniesioną rękę dyrygenta
i zdecydowane ręce muzyków nadającym im życie
bo przecież takie trochę na wpół martwe
pachnie już las i nie przestanie bo przecież wiosna
mech ustępuje pod butami i żywica zaczyna krążyć
krwią drzew przenoszoną od korzeni wbitych w ziemię
do końców igieł na sosnach szorujących po brzuchach chmur
które dziś jakoś nisko a i mgły nie brakuje - tutejsze kaprysy poranków
...
na leśny plac nagle wkroczył Majestat nakazując zebranym ciszę
czyniąc wyjątek dla rozszlochanych bez opanowania
kładąc na bieli obrusu obok kielicha czarną tasiemkę
spojrzał księdzu głęboko w oczy i szepnął - rozumiesz?
powiedz im to teraz...

kwiecień 2010


Jaskółeczko

Jaskółko, hafciarko nieba
sprytnie znasz wszystkie ściegi, którymi na niebie gonisz
życie
krzyżykami dopadasz owady zaskoczone twoją zwinnością
półkrzyżykiem dostarczasz łupy maleństwom w podstrzechowym
gnieździe
ukośnym w rzędach omijasz brunatnych myśliwych patrolujących w
milczeniu twoje niebo
petit pointem zraszasz sobie skrzydła wywijając koziołki
nad samą taflą rzeki
gobelinowym odpoczywasz rozkosznie rozciągając skrzydełka
próbując naśladować mistrza szybownictwa bociana, któremu dla
żartu przecinasz kurs dopytując o wróble, które w jego
gnieździe urządzają swoje eM
jaskółczym baraszkujesz obok milcząco poważnej czapli, co
stojąc na środku rzeki jak zamurowana czeka na zagapioną w
błyski słońca na powierzchni rybę

gdy słońce schodzi za las uprzejmym ruchem skrzydełka
ustępujesz miejsca uśmiechniętemu gospodarzowi nocy
nietoperzowi, który tajemniczym uśmiechem cicho zaśmiewa się
omijając z zamkniętymi oczami najmniejsze przeszkody świata

Zasypiasz w swoim gnieździe utulając swoje malutkie jaskółcze
dzieci śpiewając im swoje białoczarnokolorowe kołysanki o tym,
co zobaczą, gdy zaczną fruwać nad rzeką

śpij cichutko

jesień 2006
 
Aniele

Aniele Boży Stróżu Józika
czy jesteś małym jak on chłopcem równie ochoczo psotnym?
czy potężnym niebieską siłą mocarzem z ogromnymi skrzydłami dla ochrony?
czy to w Ciebie ciekawe oczy wpatrują się jakbyś był gdzieś za plecami tuż obok?
czy to z Tobą trwają burzliwe narady przed zaśnięciem?
czy otaczasz rosnącego człowieczka i chronisz przed uderzeniami silnych słabości świata?
czy to Ty budzisz na śniadanie muskaniem pióra z mlecznobiałego skrzydła ?
czy łaskoczesz małe stópki, bo skaczą jak oszalałe ze szczęścia? czy rozmawiasz z moim i o czym?

bez Ciebie nie odpowiem
nie znam Twoich tajemnic i planów
pilnuj dzieciny ze wszystkich swoich sił
nawet nie wiem, jak masz na imię
wybacz

październik 2006
Copyright © 2006-2010 Wicherski MCMLXII